Słowem wstępu – kilka zdań o mnie
Chciałbym się przedstawić i napisać kilka słów o sobie, abyście lepiej zrozumieli treść, którą w taki, a nie inny sposób chcę przekazać. Od razu przepraszam za wszelkie przejawy mojego nieuctwa, ciężkie i niespójne zdania – jak powiedział mój promotor, czytając pracę magisterską: „Oj kolego, Szymborską to Ty nie będziesz…” – i miał rację.
Szkoła i początki
Jestem Łukasz. Mój nauczyciel matematyki wołał: „Łukasz!!!”, a ja – półprzytomny ze stresu – odpowiadałem: „Słucham”. Wtedy zwykle padało pytanie: „A żony to Ty szukasz?”. Była to jedyna lekcja, przed którą naprawdę uginały mi się kolana. Mimo tego czułem ogromny szacunek do tego człowieka – tym bardziej, że był moim wychowawcą.
Pech chciał, że nasza matematyka zawsze przypadała po lekcji klasy ósmej. Oni prawie nigdy nie wychodzili na przerwę, a my wchodziliśmy do dusznej klasy około 11:00 – okna zamknięte, sala nagrzana, a uczniowie spoceni po wcześniejszych zadaniach niczym po WF-ie. Domyślam się, że nie tylko ja, jako jedenastolatek, czułem stres.
Mimo to przedmioty ścisłe pokochałem – i zostało mi to do dziś.
Sport i pasje
Od zawsze wolałem sport uprawiać niż o nim rozmawiać czy go oglądać. Boisko, siłownia, rower – tam szukałem endorfin. Z czasem odkryłem też kino i – ku mojemu zaskoczeniu – książki. Niestety dopiero po trzydziestce. Myślę, że wcześniej odstraszała mnie źle dobrana szkolna literatura. Jak powiedział mój nauczyciel WF-u: „Nie lubicie jeździć do teatru, bo na słabe spektakle jeździcie. Zobaczylibyście dobrą sztukę – sami kupowalibyście bilety”. I coś w tym jest.
Dziś wiem, że dobra książka potrafi wciągnąć i nieraz żałuję, że nie mam więcej czasu, żeby się w niej zanurzyć.
Praca i podejście do życia
Od dziecka lubiłem działać – jako nastolatek wierzyłem w pracę u podstaw. Szpadel i taczka były moimi atutami, a każda praca fizyczna dawała satysfakcję. Dużo obserwowałem i słuchałem – każdy majster miał swój styl, a ja wybierałem z tego, co najlepsze.
Nie potrafię zrozumieć podejścia „masz łeb i… kombinuj”. Dla mnie nauka od innych i korzystanie z doświadczeń tych, którzy już coś osiągnęli, zawsze było czymś naturalnym.
Refleksje
Czasem przychodzi chwila, w której emocje układają się w coś więcej – w odpowiedź, zrozumienie, czysty obraz. Te momenty zapisuję w sercu, choć zwykle nie mówię o nich głośno. Teraz próbuję je przelać w słowa. Może kiedyś staną się pamiątką, może źródłem wiedzy – dla mnie albo dla innych.
Pomyślałem nawet, że łatwiej byłoby nagrać audiobooki, ale niech będzie tradycyjnie – słowo pisane.
Blog i moje podejście
Wpisy, które tu znajdziecie, będą różne – wesołe i smutne anegdoty, refleksje i wnioski z mojego życia. To nie będzie blog prześmiewczy ani obraźliwy. Chcę jedynie podzielić się tym, co zebrałem przez lata – dzięki ludziom i doświadczeniom, które ukształtowały mnie i pozwoliły odpowiedzieć na pytanie:
Jak tego nie schrzanić?
